Dowcipy Filmiki Gry online Mp3 Obrazki
PPS-y Teksty Życzenia  
Masz dosyć reklam? ||
 
 
   
 

Strona główna

Dowcipy
Chuck Norris
Informatyczne
Małżeńskie
Nonsens
O blondynkach
O dresiarzach
O hrabim
O Jasiu
O pijakach
O studentach
O teściowej
Twoja stara
Stirlitz
więcej dowcipów>>
Teksty
Ciekawostki ze świata
Śmieszne teksty
Zagadki i sztuczki psychologicze
więcej tekstów>>
Gry online
Arcade
Bijatyki
Dla Dzieci
Fabularne
Intelektualne
Kasyno
Multiplayer
Platformowe
Przygodowe
Room Escape
Sportowe
Strzelanki
Zręcznościowe
więcej gier>>
Filmiki
Bonusy filmowe
Dubbing
Japońskie teleturnieje
Kabarety
Teledyski & parodie
Reklamy
Sportowe
Zwierzęta
Wpadki na wizji
Zwierzęta
Z życia wzięte
więcej filmików>>
Mp3
Detektyw Inwektyw
Dzieci wiedzą lepiej
Edi800 &...
Grzegorz Halama
Huta '99
Kabaret NapAd
Kabaret OT.TO
Kabaret Tey
To zdarzyło się na prawdę
więcej mp3>>
Flashe
Knox's Korner
Parodie
Piosenki
Salad Fingers
Tajemnicze
Xiao Xiao
Z życia flashów
więcej flashów>>
Obrazki
Ciekawe
Komiksy
Komputery
Reklamy
Rysunki
Samochody
Sport
VIP-y
Wklejanki
Zoo
Z życia wzięte
więcej obrazków>>
PPSy
Interaktywne
Ku pokrzepieniu serc
Polityczne
Różne
Śmieszne
więcej ppsów>>
Kto, ile, kiedy...
W obecnej chwili mamy 9 osób on-line, w tym 0 użytkowników!
Konto u nas posiada już 28929 osób, a ostatnio dołączył niejaki endriu519!
Ostatni głos oddano dzisiaj o 06:49.
Ostatni komentarz napisano 2021-07-01.

Teksty > Śmieszne teksty > Mroczne Wydmy


Przez całą drogę Vader i Beyre nie przestawali się kłócić. Znudzona Nessie usiadła przy komputerze, włożyła do niego dyskietkę i oddała się grze Imperial Sucker Hunt, stanowiącej piracką wersję materiałów szkoleniowych dla pilotów Rebelii. Bang, bang, bang - myśliwce TIE eksplodowały jeden po drugim. Dotarła już na szósty poziom, kiedy wreszcie Vader zwrócił na nią uwagę.
- Wyłącz to... zaraz, zaraz, skąd wiedziałaś, jakie jest hasło dostępu do mojego komputera?!
- Ojeejku, przecież wszyscy je znają - wzruszyła ramionami Nessie. - To najłatwiejsze hasło w całej galaktyce: Imperator jest głupi. Wszyscy to wiedzą.
- Co wiedzą? że Imperator jest głupi, czy że to moje hasło?
- I jedno, i drugie.
Vader zakipiał z wściekłości. Opadło go straszne podejrzenie: czyżby to stąd te ciągłe debety na jego koncie? Skoro wszyscy znają hasło? Przypomniał sobie, że właśnie ostatnio Rebelia sprawiła sobie dziesięć nowiutkich krążowników, i zrobiło mu się gorąco.
Nessie wyłączyła grę i odchyliła się do tyłu na krześle.
- Powiedzcie mi wreszcie, dlaczego tak zawzięcie mnie ścigacie.
Vader zacisnął dłonie w czarnych rękawicach w pięści.
- Poprzysiągłem zemstę wszystkim Jedi - zasyczał wściekle. - Za Obi-Wana i za to, co mi zrobił! To przez niego muszę nosić tę maskę!...
- Wrzucił cię do wulkanu?
- Gorzej!... Chcesz wiedzieć? To popatrz! Popatrz, jak ja wyglądam!...
Jednym ruchem zerwał obsydianową maskę. Nessie aż się zachłysnęła. Spoglądało na nią oblicze przystojnego blondyna w typie Leonardo DiCaprio - to był Anakin, jakiego pamiętała z dawnych lat, lecz jakże koszmarnie zeszpecony! Na policzkach namalowane miał liczne różowe odciski uszminkowanych ust, a na czole napis: "Ależ ja jestem sexy!"
Beyre parsknęła zduszonym chichotem.
- Nie możesz tego zmyć? - zapytała Nessie.
- Nie mogę! - Darth Vader prawie zapłakał z wściekłości. - To tatuaż! Próbowałem rozpuszczalnikiem, pumeksem, papierem ściernym - nic nie pomaga! Nie schodzi! To jakaś cholernie trwała farba!
- Ale w jaki sposób?...
łypnął na nią ponuro niebieskim okiem.
- Sylwester '99, mówi ci to coś?
- Pewnie - Nessie uśmiechnęła się do swoich wspomnień. - Byłam wtedy w knajpie w Mos Eisley. Ale była zabawa! Han Solo i Greedo spili się kompletnie i śpiewali Międzynarodówkę, Lando tańczył ze wszystkimi panienkami z baru, a Guri podrywała Bobę Fetta. To były czasy!...
- No właśnie. A ja poszedłem w miasto z Obi-Wanem i, tego... chyba za dużo wypiłem...
- Z Obi-Wanem? To było jeszcze zanim zmieniłeś barwy klubowe?
- Nie, po. Nie pamiętasz, że w sylwestra było zawieszenie broni? No więc łaziliśmy od pubu do pubu, potem gdzieś przysnąłem... a jak się obudziłem, miałem to...
Dotknął napisu na czole. Minę miał tak pełną rozpaczy, że Nessie zrobiło się go żal.
- Znam takie miejsce, gdzie likwidują tatuaże - powiedziała powoli. - Jeden mój znajomy tam sobie usunął.
Vader podniósł głowę.
- I co, z jakim efektem?
- Nie uwierzysz, jak świetnie wyszło. Miał całą twarz na czerwono w czarne zygzaki, a teraz jest biały jak mleko, zrobił sobie lifting oczu i zaczął karierę piosenkarską. Może go słyszałeś: jego największy przebój to I'm bad. Piosenka autobiograficzna.
- Gdzie jest to miejsce?
- Powiem ci, jak mnie wypuścisz.
Zrezygnowany Vader machnął ręką, starannie nakładając maskę.
- Za późno. Gdyby szef się w to nie wdał, można by było pertraktować, ale tak... A, właśnie - przypomniał sobie. - Skąd on wiedział, że wzięliśmy cię do niewoli? Musi być jakoś przeciek!
Jeden ze stojących pod ścianą szturmowców spuścił głowę, schował ręce za siebie i nerwowo zaczął wiercić w podłodze czubkiem buta. Zniesmaczony Vader udusił go (zakaz Imperatora nie dotyczył szeregowych żołnierzy), po czym włączył interkom.
- Jak daleko jeszcze do spotkania z Terminatorem? - spytał.
- Zero zero siedem.
- Zero zero siedem czego?
Po drugiej stronie słuchawki na chwilę zaległa spłoszona cisza.
- Eee... noo... nie wiem, panie. Jakichś tam jednostek.
Vader wydał z siebie westchnienie pod tytułem "z kim ja muszę pracować" i wyłączył urządzenie.
- Mamy zero zero siedem jakichś tam jednostek, żeby coś wymyślić. Ruszcie głową, dziewczyny.


* * *


Mimo wysiłków nie udało im się wpaść na żaden pomysł i kiedy kapitan doniósł o zbliżaniu się statku Imperatora, w ponurych nastrojach udali się na lądowisko, żeby go powitać.
Biały, elegancki prom składając z gracją płaty boczne, majestatycznie wleciał do doku Kilera i opuścił się na lądowisko. Dwóch szturmowców błyskawicznie rozwinęło czerwony dywan; trzeci, ubrany w strój ludowy, czekał z boku, gotowy do wręczania kwiatków.
Trap opuścił się z sykiem i na płytę lądowiska zszedł Imperator. Ustawiona w równych szeregach załoga krążownika chóralnie odśpiewała For He's a Jolly Good Fellow.
- Przejdźmy w jakieś spokojniejsze miejsce - zarządził Imperator, zatykając uszy.
Kiedy znaleźli się w sali tronowej, obrzucił Nessie zimnym spojrzeniem.
- No proszę, kogo my tu mamy - zasyczał. - Przedostatni Jedi, słynna Nescafé Classic.
Nessie drgnęła - od bardzo dawna nikt nie zwracał się do niej pełnym imieniem. Nie wiedziała nawet, że ktoś je jeszcze pamięta.
- Po co ja cię tu kazałem sprowadzić? - zastanawiał się na głos Imperator.
- Pewnie chcesz zapytać, gdzie jest młody Skywalker.
- Kto? - zdziwił się Imperator. Nessie pomyślała, że jego skleroza jest jeszcze gorsza niż dawniej.
- To może chciałbyś poznać lokalizację rebelianckich baz?
- To też, ale chodziło mi o coś innego... Zaraz, zaraz.... - podrapał się w zamyśleniu po głowie. Nessie westchnęła.
- A może chcesz mnie po prostu zabić?
- O, właśnie! - rozpromienił się Imperator. - Dziękuję za przypomnienie!
Wyciągnął ręce przed siebie; z czubków jego palców z trzaskiem strzeliły wiązki białoniebieskich błyskawic, trafiając Nessie prosto w pierś. Ona jednak, zamiast paść na ziemię z krzykiem, stała spokojnie.
- Co się dzieje? - zapytał zdezorientowany Imperator, opuszczając ręce.
- Mam buty na gumowych podeszwach, stary durniu. Myślisz, że nas w tej Rebelii nie uczą BHP?
- Pewnie, przy takim sprzęcie, jaki macie, to podstawa - mruknęła złośliwie Beyre.
Imperator wydawał się rozczarowany, ale tylko przez chwilę. Sięgnął ręką pod płaszcz.
- No cóż, spróbujemy klasycznych metod - powiedział. - Ta stara klinga dawno nie była w akcji. Przyda się jej trochę ruchu.
Nessie zarumieniła się, jak przystało na porządnego Jedi, który ma jakieś niestosowne skojarzenia. Imperator zapalił swój miecz: ostrze wysunęło się powoli, zgrzytając i zacinając się. Rzeczywiście dawno nie był używany.
- Giń!!! - wykrzyknął, biorąc szeroki zamach.
- Damski bokser - obraziła się Nessie. - Z mieczem na bezbronną dziewczynę?
Imperator opuścił klingę i westchnął.
- Ależ wy jesteście zasadniczy. Dobra: broń się!
- Kiedy nie mam czym. Zostawiłam miecz w domu przez pomyłkę.
- Beyre, pożycz jej swój.
Lady Sith posłusznie podała swoją broń Nessie, która uaktywniła ostrze i przyjrzała mu się krytycznie.
- Nie będę walczyć czerwonym mieczem. Jestem Jedi.
- Ale grymasisz - warknęła Beyre. - Popatrz, tu masz przełącznik. Jaki chcesz kolor?
- Niebieski, będzie mi pasował do oczu.
Rozpoczęli walkę. Szturmowcy w kącie po cichu obstawiali zakłady; Vader i Beyre siedzieli w pierwszym rzędzie foteli zajadając popcorn.
Niestety, ku bezdennemu rozczarowaniu wszystkich, już po paru minutach Nessie leżała na ziemi, z końcem czerwonego ostrza o centymetr od gardła. No, powiedzmy: mniej więcej o centymetr. Imperatorowi ze starości ręce trzęsły się jak galareta.
- Jak mogłaś przegrać?!! - wykrzyknął Vader, zrywając się z miejsca i rozsypując swój popcorn. W kącie paru co bardziej spłukanych szturmowców po cichu palnęło sobie w łeb. - Jesteś od niego sto razy lepsza!
- Dzięki - wystękała Nessie, z trudem odwracając głowę - ale nie sądzisz chyba, że porządny Jedi mógłby natłuc osiemdziesięcioletniego, trzęsącego się dziadka?
Koniec miecza przysunął się bliżej do jej szyi. Zamknęła oczy.
- Nie zabijaj jej!! - krzyknął Vader. - Panie. - dodał poniewczasie.
Imperator podniósł to, co kiedyś było jego brwiami.
- O? A dlaczegóż to?
Vader nabrał gwałtownie tchu, aż zaświszczało w masce.
- Mam zamiar się z nią ożenić.
Wszyscy obecni aż podskoczyli na te słowa - Nessie bardzo ostrożnie, żeby nie nadziać się na miec z. Na szczęście Imperator zaraz go zgasił i odwrócił się do Vadera.
- Jedną żonę już miałeś - zasyczał z wściekłością. - Jeszcze brukowce nie przestały trąbić o twoim rozwodzie, a ty już chcesz drugą?! Nie pomyślałeś, co to oznacza dla kogoś na twoim stanowisku? Jak to wpłynie na wizerunek naszego rządu?
- Chyba nie gorzej, niż twoja afera ze stażystką - wytknął złośliwie Vader. - Jak to ona miała na imię? Tissie Fourteen?
Imperator poczerwieniał tak bardzo, że wszyscy obecni pomyśleli z obawą (lub z nadzieją), że grozi mu apopleksja. Opanował się jednak.
- A żeń się i idź w cholerę - machnął ręką. Vader wyprostował się, zadowolony.
- Chwileczkę, może ktoś MNIE spyta o zdanie - nie wytrzymała Nessie. - Ja się wcale nie wybieram za tego palanta.
- Wolisz śmierć?
- No... jak się dobrze zastanowić, to nie.
- To o co chodzi?
- No wiesz, jak by to wyglądało: ja w Rebelii, ty w Imperium... Zupełnie, jakby mąż był w PZPR, a żona w "Solidarności".
- W domu nie będziemy mówić o polityce - Vader podniósł rękę. - Obiecuję.
Nessie popatrzyła na Lady Beyre, która w kącie roniła cicho łzy w rękaw swojej czarnej bluzy.
- A Beyre? Złamałeś jej serce! Ona się w tobie kocha od lat!
- C-co takiego?! - zająknął się Vader. - Myślałem, że ona kocha się w Exarze Kunie!
- Do Exara wzdycha Cathia Cutsson. A Beyre do ciebie. Nie widziałeś, z jaką namiętnością się z tobą kłóciła?
- O rany - Vader podrapał się po hełmie, potem jedną ręką objął Nessie wpół i przyciągnął do siebie, jakby chciał ją pocałować.
- Z tym ślubem to tylko tak, dla zmyłki - wyszeptał jej do ucha. - Chodzi o to, żeby szef cię puścił. Ja muszę mieć ten adres!
- A... o to chodzi - Nessie uśmiechnęła się promiennie na użytek publiczności (Beyre zaszlochała głośniej) i uwiesiła się na jego ramieniu.
- Umowa stoi - odszepnęła.
Poszli na lądowisko, odprowadzani przez szturmowców, którzy ciskali na nich płatki róż, i Beyre, która ciskała na nich przekleństwa. Imperator nawet nie zauważył ich odejścia. Pod fotelem znalazł jedno z ilustrowanych pism Vadera.


* * *


Tak więc w następnym epizodzie fani mogli podziwiać Vadera już bez maski, co szczególnie ucieszyło wielbicielki boskiego Leonarda. Nessie nadal z poświęceniem działała w Rebelii, za to Imperator zupełnie odsunął się od polityki. Krążyły plotki, że znalazł sobie nowe, zajmujące hobby...


* * *


W rebelianckiej kwaterze dowodzenia Mon Mothma wraz z oficerami pochylała się właśnie nad pokreśloną sztabówką galaktyki, kiedy do sali wpadł roztrzęsiony generał Dodonna.
- Fatalne wieści, pani senator - jęknął już od progu.
- Imperium ma nową superbroń?
- Nie, Lucas ma nowego reżysera. Poprzednio pracował przy jakimś serialu... o, już wiem: Moda na sukces. Podobno na początek zaplanowali jakieś trzysta epizodów...
Zapanowała grobowa cisza. W końcu Mon Mothma drżącą ręką zapaliła papierosa i sięgnęła po komórkę. Wystukała numer i podniosła ją do ucha.
- Nessie? Możesz do nas wpaść na chwilę? Mam dla ciebie bardzo ważną misję...



strony: [1] [2]


Fajne? Wyœlij link znajomemu:



| Głosów: 5 | Dodał: Hybrid | Kiedy: 2003-07-17

Dodaj swoją ocenę:


Chcesz komentować? Zarejestruj się!

Mi się bardzo podoba chce poznać autorkę/autora tego :P
Napisał Gothic_Anq, 2005-08-20 20:47:38

Świetne po prostu świetne.Autor tego tekstu mam genialną wyobraznie
Napisał Flamaster, 2005-09-19 12:38:24

BArdzo ciekawe opowiadanie, WIĘCEJ!!!! ;)
Napisał Neox21, 2005-11-01 22:09:29

komentarz[3] |