Dowcipy Filmiki Gry online Mp3 Obrazki
PPS-y Teksty Życzenia  
Masz dosyć reklam? ||
 
 
   
 

Strona główna

Dowcipy
Chuck Norris
Informatyczne
Małżeńskie
Nonsens
O blondynkach
O dresiarzach
O hrabim
O Jasiu
O pijakach
O studentach
O teściowej
Twoja stara
Stirlitz
więcej dowcipów>>
Teksty
Ciekawostki ze świata
Śmieszne teksty
Zagadki i sztuczki psychologicze
więcej tekstów>>
Gry online
Arcade
Bijatyki
Dla Dzieci
Fabularne
Intelektualne
Kasyno
Multiplayer
Platformowe
Przygodowe
Room Escape
Sportowe
Strzelanki
Zręcznościowe
więcej gier>>
Filmiki
Bonusy filmowe
Dubbing
Japońskie teleturnieje
Kabarety
Teledyski & parodie
Reklamy
Sportowe
Zwierzęta
Wpadki na wizji
Zwierzęta
Z życia wzięte
więcej filmików>>
Mp3
Detektyw Inwektyw
Dzieci wiedzą lepiej
Edi800 &...
Grzegorz Halama
Huta '99
Kabaret NapAd
Kabaret OT.TO
Kabaret Tey
To zdarzyło się na prawdę
więcej mp3>>
Flashe
Knox's Korner
Parodie
Piosenki
Salad Fingers
Tajemnicze
Xiao Xiao
Z życia flashów
więcej flashów>>
Obrazki
Ciekawe
Komiksy
Komputery
Reklamy
Rysunki
Samochody
Sport
VIP-y
Wklejanki
Zoo
Z życia wzięte
więcej obrazków>>
PPSy
Interaktywne
Ku pokrzepieniu serc
Polityczne
Różne
Śmieszne
więcej ppsów>>
Kto, ile, kiedy...
W obecnej chwili mamy 12 osób on-line, w tym 0 użytkowników!
Konto u nas posiada już 28929 osób, a ostatnio dołączył niejaki endriu519!
Ostatni głos oddano dzisiaj o 02:07.
Ostatni komentarz napisano 2021-07-01.

Teksty > Śmieszne teksty > Pan Tadeusz
Księga pierwsza

Tadeusz do biurka zbliżył się powoli,
"Mam czas" tak pomyślał " W Wordzie sie podszkolić".
Odpalił komputer, poczekał chwil kilka
I by móc pracować wystarczyła chwilka.
Następna sekunda i Word był gotowy.
Tadeusz odetchnął bo był w Wordzie nowy.
Wiedział tylko tyle, co słyszał od Zosi
Która się zgodziła wiedzę mu podnosić.
Kurs komputerowy Zosia ukończyła
I teraz to Tadzia powoli uczyła.
Zaczął Tadek pisać, potem wyjustował,
I czcionkę pogrubił, i pokolorował.
Lecz nagle komputer wzrok jego przywabił,
Bo ujrzał tam napis: "Follow the white rabbit".
Zdziwił się Tadeusz i westchnął głęboko.
Podrapal się w glowę, potarł silnie oko,
Wstał z krzesła z rozmachem i wyjrzal przez okno.
Co ujrzal? Deszcz padał, a tam królik moknął.
Wybiegł więc na ganek, by złapać królika
Lecz ten wciąż uciekał- taka bestia dzika.
Dotarli na końcu do skrytej polany
Wpadł tam pan Tadeusz i krzyknął "O rany!"
Otóż Telimena będąc całkiem nago
Stała tak na deszczu podparwszy sie lagą.
"Jestes Tadeuszu" zaczęła rozmowę,
Tadeusz stał sztywno nie mówiąc ni słowem.
"Królik tresowany Cię tu przyprowadził,
Spełnił swe zadanie i sobie poradził".
"Co chciałaś ode mnie?" Tadeusz wydusił,
Nie patrząc na damę zapytać się zmusił.
"Sprawa straszna Tadziu i pomóc mi możesz,
Ktoś ukradł me ciuchy. Tak więc mi pomożesz".
Zdziwil się Tadeusz i spytał nieśmiało:
"Jak że mam Ci pomóc w tym co ci się stało?"
"To proste mój drogi. Pójdziesz więc do dworu
I stamtąd przyniesiesz coś mi do ubioru".
Zrobił tak Tadeusz jak mu nakazała
I przyniósł jej ciuchy co by się ubrała.
A, że znalazł tylko sutannę Robaka
Więc zdziwiła damę garderoba taka.
Lecz co bylo robić? Sutannę włożyła
I tak to ubrana za Tadkiem ruszyła.
Morał z tego taki niech wam pozostanie:
Dzięki komputerom ujrzysz gołe panie.

Księga druga

Wielce podniecony wrócił Tadzio do domu
O tajemnym spotkaniu nie mówiąc nikomu
Wrócił do pokoju, zamknął się za drzwiami
Bo jeden tylko obraz miał wciąż przed oczami
Siadł przed komputerem, lecz nie włączyl Worda
Bo przez mózg mu płynęła dzikich myśli horda
Siedzi przed ekranem, lecz go coś rozprasza
"Dobra" szepnął Tadzio i włączył Paintbrusha
Stworzył Telimenę, praca była trudna
Lecz w efekcie mu wyszła bitmapa przecudna
Miał więc Telimenę w Windzie na tapecie
Ale było mu mało, umiescił ją w necie
Na darmowym serwerze, z którym się połączył
Gdy się tylko przez Tepsę do sieci podłączył
Pomyślał o Zosi - miła i wesoła,
Ale nigdy przed Tadkiem nie stanęła goła
"Idź do Telimeny" usłyszał w swej głowie
"Dobra, pójdę, zobaczę co ona mi powie"
"Jesteś Telimeno, chcę ci coś powiedzieć
Już dłużej w mieszkaniu nie mogłem swym siedzieć
Jesteś mi tak bliska, coś do Ciebie czuję"
"Zgadza się, Tadziku - jestem Twoim wujem!"
"Jakże to?" - krzyk Tadzia rozległ się dokoła
"Widzialem Cię dzisiaj, byłaą cała goła"
"Przykro mi to mówić, mój Tadziu kochany
Jestem bratem Soplicy, tym drugim - niechcianym
Nikt mnie nie rozumiał, nawet ksiądz w kościele
A ja się po prostu źle czułam w swym ciele
Musiałam wyjechać więc aż do Strasbourga,
A kiedy wróciłam znów do Petersburga
Nikt mnie nie poznawał, nie chciał przyznać racji
Że się tam musiałam poddać operacji
Ojciec wygnał z domu, nikt nie przenocowal
Musiałam więc swe życie rozpocząć od nowa"
Oto nowy morał już na Ciebie czeka
By nie po wyglądzie oceniać człowieka.

Księga trzecia

Słysząc słowa damy zachwiał się Tadeusz
Złapał się za głowę i strącił kapelusz.
Świat mu przed oczami szybko zawirował
I już po sekundzie na ziemi zlądował.
Upadł tak jak kłoda bez życia na ziemię
Strasząc Telimenę na serio szalenie.
Podbiegła do niego, za rekę złapała
No i odetchnęła - bo puls wyczuwała.
Jednak się nie ruszał. Co z Tadkiem sięe stalo?
Wyglądał na trupa- tak to wygladąło.
Krzyknęła z przestrachem "Pomocy!! Pomocy!!"
By nie czekać długo- ktoś się napatoczył.
Najpierw wpadła Zosia, ksiądz Robak i Hrabia
Ciekawi tak tego co się tu wyprawia.
Ujrzeli panicza bez tchu na podłodze
By w jednej to chwili umartwić się srodze.
Tadek wciąż bez życia nie ruszał się wcale
No a ludzi wokól przybywało stale.
Natenczas Wojski chwycił na taśmie przypięty
Swój róg bawoli długi, cętkowany, kręty.
Takim to sposobem grał na pogotowie
By się tu zjawiło i zbadało zdrowie
Pana Tadeusza. Szpital był tuż blisko
Więc przyjadą szybko. Chyba żeby ślisko
Miało być na drodze, ale lato przecież
Swoim ciepłem grzało. Pamiętał o lecie.
Grał tak przez chwil kilka, aż usłyszał z dala
Jak do Soplicowa erka za...dąła.
Za minut piętnaście stanął był pod dworem
Jankiel, który właśnie jadł chleb z pomidorem.
Było w Soplicowie lekarzy dość wielu
Ale nikt nie zechciał leczyć przy Jankielu.
Mówiono już cuda o panu doktorze
Nikt przeto nie wątpił, że teraz pomoże.
Podszedł on do Tadzia postukał go w czoło
I do wszystkich wokół szepnął niewesoło.
"Nic tu nie poradzę, myślałem, że Zosię
Przyjdzie mi wyleczyć. Ja Tadka mam w nosie.
Nie jestem ja jego domowym lekarzem
Nie moęe mu pomoc- tu się nie wykażę."
Żegnając się zimno "No, na mnie już pora"
Odjechał więc szybko kończąc pomidora.
Zanim ktoś nastuka czwartą Tadka ksiegę*
Wyjawie Wam morał mądry na potęgę.
Skończy niejednego życie bohatera
Reforma służb zdrowia. Jak, jasna cholera!

Księga czwarta

Gdy doktor odjechał ciszę wnet przerwała
Zosia która zajście całe podsłuchała:
"To przez Telimenę" - pośród łez krzyknęła
"On tu przyszedł znaleźć w Tobie przyjaciela
Jakżeś mogła go zranić prawdą tak bolesną
Gdy on przyszedł tutaj po miłość cielesną?
Gdyby do mnie tak przyszedł, szczerze wyznać muszę
Oddałabym swe ciało a razem z nim duszę
Dosyć mam już bowiem proszę drogich gości
Tej straszliwie nudnej mojej niewinności"

Księga piąta

Tadeusz wnet się ocknął, przetarł blade lice
Spojrzał wpierw na Zosię, potem na Soplicę
Lecz gdy spojrzał tylko w oczy Telimenie
Ujrzał bardzo dziwne zalotne spojrzenie
Gdyż on się jej podobał, choć to jej bratanek,
Zwłaszcza kiedy rano wychodził na ganek
Robił dziesięć pompek na silnych ramionach
W brudnym podkoszulku, starych kalesonach
Tadeusz wtedy pojął, czemu ją tak lubi,
Czemu ciągle marzy, że ją on poślubi.
Leżał jednak dalej na brudnej podłodze
Popatrzył na wszystkich, zachmurzył się srodze
W nogach czuł mrowienie, w głowie dziwny zament
Zerwał się na nogi, z półki zdjął atrament
Zamaczał w nim pióro, spojrzał dookoła
Pisał coś zaciekle, pot mu płynął z czoła
Wsadził list w kopertę, zakleił dokładnie
I w dolnej szufladzie polożył go na dnie.
Nikt mu nie śmiał przerwać, wszyscy z boku stali
I patrzyli na niego całkiem oniemiali
Nie wiedzieli co robic, czy uciec czy zostać
Każdy do szuflady miał zamiar się dostać
Nikt nie okazywał zbytniej ciekawości,
lecz każdy był ciekaw, co Tadzik wymościł
Na kawałku papieru formatu A-cztery
A Tadeusz wiedział, tam byly litery
Litery się tworzyły w przeliczne wyrazy
Z wyrazów powstały troche dłuższe frazy
A wszystko pisane znakomitym wierszem,
(Wszystko, co napisal, bylo jak najszczersze)
Szufladę więc zamknął na kluczyk mosiężny
Tak jakby w niej trzymał plik czeków pieniężnych.
Klucz włożył do spodni i wyszedł na ganek
(Choć wychodził tylko, kiedy był poranek)
Wszyscy byli ciekawi, co tam napisane
Otwarli więc szafkę, to było dość cwane
Każdy z nich miał własny kluczyk zapasowy
Tadzik o tym nie wiedział, bo był tutaj nowy.
List otwarł Soplica, mówi "Ja mam prawo
By list ten przeczytać, wy spadajcie żwawo"
Soplica sam został i czytał te bajdy
List był skierowany do jakiegoś Wajdy
Tadeusz w nim pisał o tym Soplicowie,
Że można go nakręcić, niech każdy się dowie
Niech każdy zobaczy i niech puści pawia
Na ujrzenie tego, co tu się wyprawia.
Checią Tadzia było, a chęc była szczera
By jego osobę zagrał sam Banderas
Żeby Telimenę zagrała z wymogu
Ta aktorka, ktorą widział w "Dekalogu"
Soplica się zasępił, w środku cały skisiał
Bo Tadeusz w Robaku chciał widzieć Barcisia!
"Tego już za wiele, skreslę mu to słowo
I miejsce Barcisia wypelnię na nowo
Nie wiem kogo wpisać", aż z wrażenia usiadł
"Wiem już, kto to będzie" i wpisał Bogusia
Kopertę wnet zakleił, wysłał list jak trzeba
"Może Bóg mi przebaczy i pójdę do nieba."
A co z tego wyszło i czy mu się poszczęści
Dowiemy się jednak chyba z szóstej części.

Księga szósta

Przemierzył list Tadka, czasu oceany
Aż w końcu przez Wajdę został odebrany.
Przeczytał go szybko dwa razy jak leci
I po przeczytaniu wyrzucił do śmieci.
Minęły dwie doby, wiatr zawiał z północy
I list ów wyleciał tak z kosza jak z procy.
Leciał dzień i drugi przeleciał pół Polski
Aż w końcu go znalazł Władek Pasikowski.
Przeczytał, pomyślał, zadumał przez chwilę
I myślał już o tym zarobi nań ile.
Co w liście ,dla niego wydało się super
Aż z tego wrażenia on usiadł na kuper.
Po chwili popędził w te pędy do domu
I zaczął list pisać całkiem po kryjomu.
Gdy list był gotowy na pocztę poleciał
I wysłał go szybko- była wtedy trzecia.
I znów list przemierzył czasu oceany,
Aż w końcu przez Tadka zostal odebrany.
Tadek właśnie Zosię namawiał do grzechu,
Gdy przyszedł listonosz nie kryjąc uśmiechu,
Zosia bowiem prawie już naga leżała
I widział dokładnie co w sukni skrywała.
Lecz przestał spoglądać widząc Tadeusza
Szczególnie, że Tadek groźnie pięścią ruszał.
Odebrał list Tadek i zaczął czytanie,
I usta wykrzywił- to uśmiech wszedł na nie.
Pisał Pasikowski, że film ten nakręci,
Mieć musi jedynie ciąg dalszy opowieści*.
Zosia nadal nago na trawie leżała
Lecz się Tadeusza już nie doczekała.
Ze złością włożyła znów suknię na siebie
Tyłeczek podnosząc ubrudzony w glebie.
I do Telimeny biegiem podążyła,
Która to kobiecej miłości uczyła.
Tadek nic nie widział, bo pisał i pisał
Aż w końcu historię calutką opisał.
Zrobił z tego paczkę i znaczek przykleił
Potem wziął ją wysłał i tak się weselił,
Że słychać go było w całym Soplicowie,
A film już po chwili poukładal w glowie.
Paczkę dostał Władek i zaczął czytanie
Myśląc co tu zmieni, a co pozostanie.
Po pracy miesiącu script był już gotowy.
Zaczynał się właśnie takimi to słowy:
"Litwo, kurwa, moja, ty, kurwa, jak zdrowie.
Cię kurwa trza cenić ten się o tym dowie
Kto cię, kurwa, stracił. Piękność twą opisuję
Bo ja kurwa tesknię, tak kurwa to czuję.".

Księga siódma

Pasikowski do pracy wziął się bez wahania
Nie mył się już z rana, nie jadał śniadania
Pisał więc bez przerwy bez ładu i składu
Jeden krótki wątek podam dla przykładu:
"Natenczas Tadek chwycił do spodni przypięty
Telefon - komórkę, bo był trochę spięty
I wystukał numer, do ucha przycisnął
Wzdął policzki jak banie w oczach krwią zablysnął
Zsunął w dół powieki, wciągnął wgłąb pół brzucha
Z całej siły wrzasnął: 'Czy ktoś mnie tam słucha?
Co wy tam robicie na ruskiej granicy?
Przecież chyba łapówę już wzięli celnicy
Mieliście gorzałę przemycić już wczoraj
Teraz już za późno, teraz już nie pora
Czy w tamtych dwóch TIRach jest też amunicja?
Bo na waszym tropie jest ruska milicja
Dziś mieliście już być u Saszy w Zaganiu
Co wy k... wiecie o transportowaniu?'"
Scenariusz wnet napisał, (praca ma pierwszeństwo)
W co drugiej linijce umieścił przekleństwo
Scenariusz szybko wysłał więc do Tadeusza
Bo bez zgody Tadka praca się nie ruszy
Tadeusz podniecony przesyłkę otworzył
Ostrożnie wziął w ręce, na stole położył
Pierwsze, co Tadkowi rzuciło się w oczy
Ledwie trzy litery: "PSY" - tytuł roboczy
"O czym ten film będzie? O Kusym, Sokole?
Jadę do Warszawy, chyba mu wpier..."


Księga ósma

Lecz zanim wyjechał podzwonił po świecie,
Bo chciał zebrać kumpli co pomogą przecież.
Sam nie dałby rady, a w grupie bezpieczniej,
Więc takie dzwonienie uznał za konieczne.
"Kto mógłby się przydać?" Wyciągnął notesy,
W których trzymał wszystkich znajomych adresy.
Po czasu kawałku miał listę gotową,
I zaczął kolegów uraczać rozmową.
John Rambo był pierwszy, zadzwonił do niego
I szybko powiedział "Przyjeżdżaj kolego"
Potem opowiedział jaka to cholera
Jest z Pasikowskiego - tego reżysera.
Rambo go wysłuchał i przybyć obiecał,
A Tadek już nowy to numer wykręcał.
Zadzwonił do Tomka Neo Andersona,
Bo wiedział ze niezły z niego profesjonal.
Neo wziął się zgodził nie mówiąc ni słowa
Tak więc była w grupie osoba już nowa.
Nie wiedział Tadeusz czy dzwonić tak z rana
Lecz powziął decyzję: "Dzwonię do Conana"
Conan obudzony zły był i się rzucał
Lecz zmiękł gdy Tadeusz rzewnie się wysmucał.
Narzekal na Władka, wyzywał od "cienia",
I że tylko "kurwa" ma do powiedzenia.
Powiedział "Przyjadę" slysząc jego żale
I że do przybycia nie ma przeszkód wcale.
Miał więc już Tadeusz całkiem sporą grupę
Lecz myślał komu jeszcze pozawracac dupę.
Dzwonił do Castora i brata Polluxa
A takze do Ripley i do Franka Duxa.
Wszyscy się zgodzili więc przestał już dzwonić
Myśląc jakby tu czas co został roztrwonić.
Wiedział bowiem Tadek, że czasu ma dużo
Zanim tu przyjadą zmęczeni podróżą.
Potem zejdzie dzionek na odpoczywaniu
Więc czasu ten ogrom spędził na pisaniu.
Odpisał do Władka żeby się szykował
Na taką zabawę jaką mu gotował.
Nie dbał pan Tadeusz o fakt zaskoczenia
Powiedział więc to co miał do powiedzenia.
Liczył się Tadeusz bardzo z takim faktem,
Że się przygotuje Władek przed kontaktem.
Lecz lubil wyzwania więc nie bał się wcale.
"Co będzie to będzie", A będzie wspaniale.
A że czasu jeszcze wciąż mu szmat pozostał
Więc się on do Zosi pokoju przedostał
I z Zosią przez dwa dni gorąco figlował,
Tak się to do walki on tu przygotował.

Księga dziewiąta

Po figlach z Zosieńką nie chciał odpoczywać
Bo kolejni goście zaczęli przybywać
Wszyscy wymienieni, oprócz Andersona
Bo mu synka powiła jego nowa żona
Tadeusz chciał jechać. "Zaczekaj chwileczkę",
Rzekł mu Podkomorzy i wyjął wódeczkę
"Trzeba sobie wypić, jeśli jest okazja
Szkoda, że nie przybył ten z "Trylogii" Azja
Gościu jest zabawny, kiedy jest naprany
Poza tym ma kasę, jest nieźle nadziany"
"Nic to" rzekł Tadeusz, "Zaraz po kolacji
Zapraszam was wszystkich do ostrej libacji"
Rambo podczas picia dziwnie się zachował
Najpierw głośno beknął, potem zwymiotował
Dziwna niemoc także dotknęła Conana
Zsunął on się z krzesła, czołgał na kolanach
Nie ma już pożytku Tadeusz z Kastora
Polluks, jak braciszek, też się rozchorował.
Zosia, kiedy skutki libacji ujrzała
Z bezsilnosci cała aż poczerwieniała
Podeszła do Tadka, walnęła go kijem
Tadzik tylko westchnął: "Kobieta mnie bije"
W kilka godzin później, gdy powstał z podłogi
Rozmasował mięśnie, rozprostował nogi
Podszedł do Conana, ten na kocu leżał
I oddać go Tadziowi wcale nie zamierzał,
Bo było mu zimno, lecz go miał pod sobą
Tadek zrezygnował, "Niech koc będzie z Tobą"
Wszyscy spali twardo, nikt się nie podnosił,
W pokoju się odór rzygowin unosił,
Gdy nagle ktoś Tadka po ramieniu puka.*
Podala wtem jemu Zosieńka notebooka,
Mówiąc by do siebie maila wziął poszukał.
Znalazł go dość szybko i zaraz przeczytał
No i go zmroziło to, co tam wyczytał.
Pisał Pasikowski, ze juz w dobrej wierze
Rozpoczął on zdjęcia kręcić gdzieś w plenerze.

Księga dziesiąta

Pasikowski z Lusasem, gdy zostali sami,
Połączyli "Tadzika" z "Gwiezdnymi Wojnami".

Tadeusz, choć chłop z niego był co się zowie,
Nie wychodził, bo wiedział o dziwnej chorobie.
Od czego jej dostał? Tego on nie wiedział,
Dobrze się czuł wtedy, gdy na dupie siedział.

Gdy to Robak usłyszał krew się w nim wzburzyła.
"Jak to ??? Tadeusza powaliła kiła ???
Kto nas teraz obroni przed Darthem Vaderem?
Wszak bez Tadeusza my wszyscy są zerem !"

Natenczas Wojski chwycił przy pasie wiszacy,
Swój Miecz Świetlny - długi, jasny i błyszczący.
Dołączył po chwili do niego Gerwazy:
"Nikt nas nie pokona gdy walczymy razem!
Miecz mój jest potężny - Scyzoryk się zowi,
Nie sprosta mu nawet Obi-Wan Kenobi !"

Potrzebny jest ktoś by Vaderowi sprostał,
Wielu próbowało - żaden nie pozostał.
"Zobaczymy" rzekł Robak "Bo w jedności siła,
Poczekajmy na Tadka, może przejdzie kiła"

Lecz Lucasa rzecz ta nie za bardzo wzrusza,
Ma w zanadrzu ciąg dalszy - "Powrót Tadeusza".

Księga jedenasta

Bardzo chciał iść walczyć, ale nie mógł wcale
Wiec jął Tadek Zosi streszczać swoje żale.
Zosia nic nie mówiąc tylko go słuchała,
Ale tak naprawdę cholera ją brała,
Bo się umówiła w swiątyni dumania
Razem z Telimeną na lekcję kochania.
Lecz co było robić? Męża słuchać trzeba,
A za tą cierpliwość można pójść do nieba.
Tymczasem we dworze coraz bardziej wrzało.
Coraz więcej szlachty wzięło się zbierało.
Wszyscy chcieli głowy Grzegorza Lucasa,
A każdy miał oręż przypięty do pasa.
Czasu było mało, by powstrzymać jego
Przed puszczeniem w obieg kopii filmu tego,
W której to historia dworu z Soplicowa
Dzieje się w kosmosie vel "Nadzieja nowa".
Lecz ciągle czekano: może Tadeusza
Najdzie sił na tyle, by mógł on się ruszać.
Mogli iść bez niego lecz z nim było raźniej.
W końcu on był młody i widział wyraźniej.
Zebrał więc się wreszcie chłopstwa oddział srogi
I wszyscy czekali na rozkaz do drogi.
Robak był do rządu message wystosował,
By tą demonstrację zalegalizował.
Na wariata bowiem oni iść nie chcieli,
A wszystko legalnie załatwić woleli.
W końcu zobaczyli w wieczornym dzienniku,
Że premier się zgodził. Ale było krzyku!
Wszyscy się cieszyli, ruszać chcieli teraz,
Bo każdy chciał głowy pana reżysera.
Lecz zapał ostudził Wojski wraz z Robakiem:
"Czekajmy do rana! Może wraz z chłopakiem
Pójdziemy w tą drogę?! Może wyzdrowieje?!
W końcu dużo się tu cudów przecież dzieje!"
No i przeczekali nockę spiąc w śpiworach
Aż nastał już ranek- bardzo wczesna pora.
Nagle drzwi od dworu z hukiem się otwarły.
Wszystkie serca naraz z wrażenia zamarły.
W drzwiach stanął Tadeusz z takimi słowami
"Czekajcie panowie, zaraz pójdę z wami!!!"

Księga dwónasta

Ruszyli więc raźno, wszyscy zwarci w hordę,
Aby Lucasowi wspólnie obić mordę.
Hejże na Lucasa! Tadzik wrzasnął srodze,
Lecz jego kamraci dawno byli w drodze.
Pobiegł więc za nimi z bosymi stopami,
Dogonił ich wreszcie - "Niech moc bedzie z nami!
Coście tacy szybcy i do zemsty skorzy?!
Zdążym dojść do celu zanim sen nas zmorzy!"

Lecz do wieczora kilka chwil bez mała,
Zrobili sto metrów i noc ich zastała.
Nie ujdą daleko przez otchłanie nocy,
Pomni zagrożenia "Ciemnej Strony Mocy".
Prześpim się do rana wszyscy rzekli zgodnie,
Postawili straże, a z nimi pochodnie.
Tadzik sen miał twardy i niezbyt spokojny,
Cóż mu się sni? Jak nie Gwiezdne Wojny?

Księga trzynasta

A jednak nie wojny się Tadkowi śniły,
A snił mu się problem dla niego wstydliwy.
Otóż od dni paru, albo jeszcze dłużej
Miał on erotyczne odchyły tak duże,
Że nawet i Zosia kochać z nim się bała,
Bo co on wymyśli nigdy nie wiedziała.
Raz ją trachnął pejczem, potem znowu kijem
Mówiąc że to lubi i dla tego żyje.
Owszem - tak twierdziła, nawet było miłe,
Gdy pejczem Tadeusz skroił czasem tyłek,
Ale gdy to robił często no i silnie
To już się przestała śmiać jemu przychylnie,
Ale jeśli mogła to się wykręcała
Z takiego to seksu - bo się bardzo bała.
Innym znowu razem do łóżka ją przykuł,
Lub się kazał drapać wprost to po języku.
Wpadł doń z wibratorem mówiąc takie słowa:
"Dzisiaj dwóch nas będzie, jesteśże gotowa?"
Przyszedł też wraz z Hrabią - kazał siąść mu z boku
I się im przyglądać. Milość była w toku,
A Hrabia się patrzył rozpraszając Zosię.
Mimo to Tadeusz miał to wszystko w nosie.
Bez takich brewerii nie mógł mieć spełnienia
Więc namawiał Zosię do ich to czynienia.
Pewnego wieczora miarka się przebrała,
Gdy w ubraniu damy jego to ujrzała.
Miał na sobie kieckę, usta pomalował
I w takim ubraniu w domu paradował.
Na włosy perukę blondwłosą zarzucił,
A pod nosem babskie przeboje był nucił.
Wtedy coś w niej pękło, w oczy mu rzuciła,
Że od teraz ważną rzecz postanowiła.
Otóż koniec z seksem dokąd się nie zmieni.
Przyrzekła na wszystko co swięte na Ziemi.
Śniąc to takie rzeczy obudził się z krzykiem
I nie mógł już zasnąć koszmaru wynikiem.
Zanim wszyscy wstali miał on czasu dużo
By przemyśleć rzeczy ważne przed podróżą.
Przyrzekł sobie w duchu, że gdy się to skończy
Prosto do psychiatry w podskokach podąży,
Aby ten go zbadał stawiając diagnozę
Co Tadeuszowi wreszcie dopomoże.


Księga czternasta

Tadzik w okno popatrzył, ziewnął, że aż miło
Cóż to tak naprawdę dzisiaj mi się śniło?
Myśl ta cały czas spokoju mu nie daje,
Czyż to na myśl o Jabbie penisik mu staje?
Z niedowieżaniem Tadzik głową kiwa,
Chyba pojdę do baru, napiję się piwa.
Reszta bandy też chętnie się napije,
Na myśl o złotym trunku cieszą im się ryje.

Wkrótce po wypitku wiara z baru wyszła,
Gdyż dziś na zemstę właśnie pora przyszła.
Zemsta to nie bajka ani żaden poker,
Już ,już wyruszają na "Rancho Skywalker".
Wkrótce się dokona, w końcu zemsta słodka,
Zasłużona kara dziś Lucasa spotka.
Lecz Grzesiu jak to Grzesiu, wcale nie jest frajer,
Wita ich na progu i pociska bajer:

"Welcome people, siemacie ludziska..."
Lecz Tadkowi w dłoni miecz świetlny już błyska.
Wysłowić się nie dał Grzesiowi biednemu,
Odwrócił się na piecie i... odszedl, niewiedzieć czemu.
Wszystkich zdumienie ogarnęło wielkie,
Wszak w Tadeuszu nadzieje pokladali wszelkie.
Tadeusz jął tłumaczyć każdemu co się da,
"Moc wielki wpływ na umysły słabe ma".

Księga pietnasta

Tadeusz z wyprawy powrócił do domu
Co myślał w swej głowie nie zdradził nikomu
Zosia go na ganku miło przywitała
I tajemny sygnał ręką przekazała
Tadek na to czekal, wykrzyknął: "Pączuszku!"
Jeszcze w tej minucie wylądował w łóżku,
A Zosia nowy rodzaj igraszek wybrała
Do czterech rogów lóżka Tadka przywiązała
Tadeusz powiedział "Jesteś bardzo miła,
Co dziś będziesz ze mną całą noc robiła?
Przy łóżku nożyczki, maszyna do szycia"
"Będziesz to pamiętał aż do końca życia"
Tadkowi żołądek odezwał się z głodu,
A Zosia wyjęła szpikulec do lodu.
Na ten widok Tadek o jednym zamarzył,
By szybko stąd uciec, już pobladł na twarzy
Wpadł w pułapkę Zosi, to musiał jej przyznać
"Słuchaj Tadeuszu, muszę Ci coś wyznać:
Dzisiaj przyszła paczka od jakiegoś Johna
W tej paczce leżala Twoja była żona.
Właściwie nie cała, nawet nie połowa
Tak naprawdę tylko jej odcięta głowa,
A obok tej głowy, chyba dla pociechy
Leżaly zwinięte w rulonik bebechy
Leżala też kartka pośród tych bebechów
A na niej spisana lista głównych grzechów
Do łóżka więc mego musiałam Cię zwabić
Przykro mi to mówić, lecz muszę Cię zabić
Nie wciskaj mi kitu o Twojej miłości,
Bo i tak odpowiesz za grzech nieczystości".
Już Tadzio główkuje jak Zosię przekonać,
Bo w tak młodym wieku nie chciałby on skonać.
"Co ja biedny pocznę, co ja biedny zrobię?"
Oczami swej duszy widział się już w grobie...




strony: [1] [2]
komentarz[2] |