Czy Polska będzie miała najostrzejsze w Unii prawo, nakazujące aż przez pięć lat przechowywać dane z rozmów telefonicznych, poczty elektronicznej i SMS-ów? Wszystko na to wskazuje: pomysł PiS zaakceptowała reszta koalicjantów.
Policja i prokuratura będzie wiedzieć o każdym z nas niemal wszystko, gdy w życie wejdzie nowe prawo telekomunikacyjne.
Chcą go posłowie PiS. Proponowana ustawa nakłada obowiązek na operatorów telefonicznych i internetowych przechowywania aż przez pięć lat wykazu wszystkich połączeń (również tych niezrealizowanych), treści SMS-ów, obrazków MMS, a także adresów stron, które odwiedzaliśmy w sieci.
Operatorzy na każde żądanie policjanta, który prowadzi śledztwo, będą musieli udostępniać te dane.
Obecne prawo przewiduje, że archiwizowane są tylko billingi z rozmów telefonicznych, i to przez niespełna dwa lata. W innych krajach Unii Europejskiej okres przechowywania takich danych wynosi od sześciu miesięcy do dwóch lat.
W walce o - jak mówią przeciwnicy pomysłu - "prawo do inwigilacji" politycy nie poddają się. Już trzeci raz do laski marszałkowskiej złożyli stosowny projekt. Dwa pierwsze, bardzo podobne ustawy, nie zyskały poparcia, bo "za" głosowały tylko PiS i LPR. Tym razem na projekt złożony przez sejmową komisję infrastruktury przychylnym okiem patrzy także partia Andrzeja Leppera.
- Teraz posłowie Samoobrony nas nie zawiodą - deklaruje Antoni Mężydło z PiS. - Decyzję podejmie zarząd klubu - odpowiada lakonicznie Andrzej Grzesik (Samoobrona) z sejmowej komisji infrastruktury. Debata w komisji już w tym tygodniu, głosowanie w Sejmie najpewniej jeszcze wiosną.
I tak jak poprzednio nie brakuje krytyków ustawy: - Twórcy tego prawa nie mają pojęcia o możliwościach technicznych. Archiwizowanie takiej ilości danych jest trudne - mówi Andrzej Piotrowski, ekspert nowych technologii z Centrum im. Adama Smitha.
Prof. Wojciech Sokolewicz, konstytucjonalista z PAN, dorzuca: - Nie jesteśmy krajem narażonym na ataki terrorystyczne, a przestępczość nie jest tak duża, by wprowadzać takie ograniczenia.
Jednak poseł Antoni Mężydło twierdzi, że zaostrzenie tych przepisów poprawi bezpieczeństwo. - Ułatwimy w ten sposób walkę z przestępczością, korupcją i terroryzmem - argumentuje. Jako dowód wskazuje, że coraz częściej w sprawach sądowych dowodem są zapisy rozmów telefonicznych i SMS-ów.
Wiadomo, że przeciwko zaostrzeniu prawa będzie PO. |