| |

Strona główna
| Kto, ile, kiedy... |
W obecnej chwili mamy 27 osób on-line, w tym 0 użytkowników!
Konto u nas posiada już 28929 osób, a ostatnio dołączył niejaki endriu519! Ostatni głos oddano dzisiaj o 02:33. Ostatni komentarz napisano 2021-07-01. | |
| Albo rybka, albo pipka - 15.12.2006 r. |
Rybka plus Pipka oraz Duperele to nazwy baru i sklepu w Jarosławiu, które oburzają niektórych mieszkańców. Rada Języka Polskiego uznała, że nie powinno się używać takich nazw, bo źle się kojarzą. Właściciele odpowiadają, że językoznawcy są przewrażliwieni.
"Pipka to nie to, o czym myślicie. Jest to fujarka lub fajka, którą ciągną kaszubscy rybacy. Albo też jest to bardzo popularne nazwisko na Kaszubach" - czytamy na stronie internetowej kaszubskiego kabaretu Fif. W Jarosławiu "pipka" wzburzyła mieszkańców, a najbardziej franciszkanina o. Albina Srokę, który o reakcję poprosił miejscowych urzędników. Właściciel baru Rybka plus Pipka Adam Romski nie może się nadziwić. - Przecież ta nazwa istnieje już od 10 lat i nikomu nie przeszkadzała. Współczuję tym, którym nazwa kojarzy się z narządem żeńskim. Przecież dawniej na wiejskich zabawach piło się piwo z pipy - mówi Romski.
Pipka kojarzy się jednoznacznie negatywnie
Sprawa pipki trafiła do Rady Języka Polskiego. Jej przewodniczący prof. Andrzej Markowski nie ma wątpliwości: - Patrząc na taki szyld, mam wrażenie, że oprócz gastronomii bar serwuje klientom usługi seksualne. Pipka kojarzy się jednoznacznie negatywnie. I niewiele tu zmienia, że słowo to może mieć inne znaczenie. To jest kwestia dobrego smaku, któremu w tym przypadku najwidoczniej właścicielowi baru zabrakło. Dlatego nasza opinia na temat tej nazwy jest negatywna - twierdzi prof. Markowski. - Do takiego baru wszedłbym pewnie z konieczności, gdyby w Jarosławiu innego nie było. Ale i tak musiałbym być bardzo głodny, żeby coś przełknąć w takim miejscu - śmieje się przewodniczący Rady Języka Polskiego.
Adam Romski parska śmiechem, słysząc takie uzasadnienie. - No, cóż... Głodnemu chleb na myśli. Dziwię się, że profesorowie, ludzie wykształceni, opowiadają bzdury. Chyba językoznawcy są przewrażliwieni - dywaguje Romski. Szyldu nie zamierza ściągać, bo opinia Rady Języka Polskiego, nie jest wiążąca.
- Nie możemy nakazać właścicielowi usunięcia reklamy, wyraziliśmy jedynie swoje stanowisko - dodaje prof. Andrzej Markowski. Urzędnicy też nie mogą zmusić Adama Romskiego do usunięcia z reklamy słowa "pipka". - Nie mamy prawa wtrącać się w szyldy. Bar jest zarejestrowany jedynie na imię i nazwisko. Gdyby była nazwa "pipka" w dokumentach, to na pewno byśmy jej nie przyjęli - słyszymy w jarosławskim magistracie.
Sklep o nazwie "Duperele"
- Nigdy nie słyszałem złośliwych komentarzy od klientów. Teraz ktoś nagle podnosi głos. Nazwa mojego baru znalazła się w przewodniku Pascala. Nawet nie wiedziałem, że autorzy byli w barze i pochwalili jedzenie. Im się nazwa jakoś źle nie skojarzyła - mówi Romski.
Ale nie tylko bar Rybka plus Pipka wzbudza w Jarosławiu emocje. Miejscowy radny Antoni Lotycz skutecznie interweniował w sprawie sklepu Duperele. Lotycz twierdzi, że zwrócili się do niego mieszkańcy, którzy byli oburzeni tą nazwą.
- Duperele swoją nazwą nie zachęca mnie do wejścia do sklepu, a wręcz odpycha. Na dodatek kojarzy się z częścią ciała i to w nieprzyjemnym wydaniu - uważa Lotycz. Opinię w sprawie Dupereli wyraziła także Rada Języka Polskiego. Podobnie jak w przypadku pipki uznała, że słowa duperele nie powinno się używać w nazwie sklepu. - Ale przecież rzeczy drobne często nazywamy duperelami - zauważamy. - No, tak. Ale o duperelach mówi się, że są rzeczami nic nie wartymi. To jest antyreklama sklepu. Bądźmy szczerzy... Dla większości Polaków nazwa duperele ma nieprzyjemne skojarzenia - odpowiada prof. Markowski.
Pan Jan, ojciec właściciela Dupereli, postanowił z szyldu usunąć dwie pierwsze litery. Zostało Perele. - Zrobiłem to dla świętego spokoju. Ludzie różne zboczenia mają. Nie wiem, jakich pan Lotycz mieszkańców reprezentuje, bo ja skarg nie dostawałem. Jest wiele sklepów w Polsce o nazwie Duperele. Mój syn ten pomysł zaczerpnął z Krakowa i nikt tam się nie oburzał. Najpierw pipka, teraz duperele komuś się kojarzą jednoznacznie. Żałosne... A żarówki Osram nie powinny? - pyta retorycznie pan Jan.
- Osoby, które używają takich nazw w szyldach nie mają wyczucia językowego - podsumowuje prof. Andrzej Markowski. |
 |
|
|