Niecodzienna historia przydarzyła się robotnikom montującym zadaszenie nad piaskownicą przedszkola w warszawskim Ursusie - donosi Gazeta Wyborcza.

Podczas prac budowlanych odnaleźli bowiem garnek wypełniony po brzegi złotymi monetami. Stołeczna policja wyjaśnia obecnie skąd wziął się w tym miejscu "skarb" i do kogo należy.
Funkcjonariuszy o niezwykłym odkryciu poinformowali sami robotnicy. Według ich relacji, podczas przygotowywania dołu pod podstawę zadaszenia piaskownicy, wykopali garnek, z którego zaczęły wysypywać się monety. Co ciekawe, cenne znalezisko przekazali... przedszkolakom. Dzieci obiecały bowiem, że oddadzą je właścicielowi posesji, na której znajduje się przedszkole.
Robotnicy osobiście skontaktowali się jednak później z właścicielem, ponieważ doszli do wniosku, że należy im się znaleźne. Ku ich zdumieniu zamiast podziękowań usłyszeli groźby. Mężczyzna dał im do zrozumienia, że monety należą do "ludzi z miasta" i niebezpiecznie się nimi interesować. Podczas późniejszej rozmowy z policją najwyraźniej zmienił jednak zdanie. Tym razem zapewniał bowiem, że garnek z monetami zakopał jego dziadek.
Miejscowa komenda ustala obecnie, czy znalezisko nie pochodzi przypadkiem z przestępstwa. Na razie udało się ustalić, że spośród znalezionych 395 złotych monet, najstarsza jest z 1908, a najmłodsza z 1929 roku. |