Miła niespodzianka spotkała sześcioletnią dziewczynkę, która wrzuciła list w butelce do morza na północnym wybrzeżu Szkocji w nadziei, że dotrze on do Skandynawii.
Okazało się, że jej list dotarł na drugi kraniec świata, aż do Nowej Zelandii....
Keely Reid wpadła na pomysł wysłania listu w butelce, kiedy była na wakacjach u swoich dziadków mieszkających w Szkocji. Jakiś czas potem skontaktował się z nią rówieśnik z Nowej Zelandii, który twierdził, że otrzymał jej list.
"Nie spodziewałam się, że moja wiadomość dotrze tak daleko i tak szybko" - powiedziała Keely dziennikarzom.
Jednak czas, jaki butelka podróżowała dookoła świata - budzi wątpliwości naukowców. Jeśli plastikowy przedmiot faktycznie przepłynął 20 000 mil w 47 dni, musiał płynąć z prędkością 425 mil na dzień, inaczej 18 mil na godzinę. To prędkość porównywalna do tej, z jaką płyną nowoczesne statki rejsowe.
"Jako naukowiec mógłbym się założyć, że butelka sama nie pokonała takiej trasy. Ktoś musiał jej pomóc" - powiedział "The Independent" Bill Turrell. |