Radni apelują o bojkot otwartej niedawno w Poznaniu myjni samochodowej topless. I zapowiadają złożenie interpelacji w jej sprawie.
Myjnia topless na poznańskim Junikowie to, jak zapewnia jej właściciel Mariusz Ostrowski, pierwsza w Poznaniu i druga w Polsce tego typu instytucja. Działa od dwóch miesięcy. Przed wjazdem nie ma tłumów. - Mycie topless zamawia zwykle ok. trzech klientów dziennie - przyznaje Ostrowski. Dziewczyny ubrane jedynie w majtki na życzenie, przez 30-40 minut szorują samochód klienta. Ten ostatni nie może wychodzić z auta ani zamęczać dziewczyn zbyt długą rozmową. Porządku pilnują ochroniarze. Taka usługa kosztuje 59 zł.
- Niestety, takie mamy w Polsce prawo, że pozwala na podobne przedsięwzięcia. Nie ma przepisów, które uniemożliwiałyby zakładanie agencji towarzyskich czy takich myjni na osiedlach mieszkaniowych - narzeka Wojciech Kręglewski, radny PO, który mieszka na Junikowie. - A przecież takie sąsiedztwo obniża bezpieczeństwo mieszkańców. Z tego typu usług korzysta określony typ ludzi. Bo czy sądzi pani, że normalny ojciec rodziny wyda kilkadziesiąt złotych, żeby obejrzeć gołe cycki?
Radny przyznaje, że wolałby, żeby takich myjni nie było, ale nie ma pomysłu, jak ich się pozbyć. - Mam nadzieję, że ta myjnia po prostu sama padnie - mówi.
Myjnia topless nie podoba się też radnemu Pawłowi Wosickiemu z PiS, ojcu dziewięciorga dzieci. - Taka działalność to poniżanie kobiet i pokazywanie świata z perspektywy rozporka - ocenia. Wosicki apeluje o bojkot takiej myjni. I deklaruje, że sprawie przyjrzy się bliżej. - Na sesji Rady Miasta złożę interpelację, czy taka działalność jest zgodna z kodeksem pracy i czy właściciel ma wszystkie wymagane prawem koncesje. Bo rozumiem, że w takim wypadku musiałby mieć zgodę na prowadzenie myjni ze striptizem.
- To nie ma nic wspólnego ze striptizem. Dziewczyny pracują w majtkach. To bardzo przyjemne dla oka, kiedy zamiast brudnego faceta samochód myje ładna, skąpo ubrana dziewczyna - zapewnia Ostrowski. - Na początku pracowały nawet w bikini. Z rezerwą odnosiłem się do topless, bo wiedziałem, jak pruderyjne jest nasze społeczeństwo. Ale to była zupełna klapa, nikt nie chciał z takiej usługi korzystać.
Ostrowski twierdzi, że z sąsiadami żyje dobrze. - Zachowujemy się cicho i dziewczyny nie pokazują się bez ubrania poza myjnią - zapewnia. Ale przyznaje, że od pierwszego dnia działalności ktoś niszczy mu wystawiane przed myjnię reklamy. - Teraz na noc chowamy je do środka.
Tylko raz zdarzyło się, że do myjni zajechał mieszkaniec osiedla. - Było ok. godz. 19. Mówił, że nudziło mu się w domu - opowiada właściciel.
Co o tej pracy myślą dziewczyny? - Jest trochę krępująca. Zwłaszcza jeżeli do jednego samochodu wsiądzie kilku facetów - mówi drobna blondynka, która nie chce podać imienia. Dlaczego więc zdecydowała się na taką pracę? - Chyba dla pieniędzy. To szybki sposób na ich zarobienie.
Tymczasem Ostrowski już planuje poszerzenie oferty. W najbliższą sobotę w myjni zostanie zorganizowany pierwszy wieczór kawalerski. A od października raz w tygodniu, specjalnie dla pań, samochody będą myć opaleni panowie w samych stringach. |