- Ktoś był niespełna rozumu - mówią mieszkańcy Dąbia w gminie Włoszczowa. I pukają się znacząco w czoło, patrząc na hydrant ustawiony na boisku piłkarskim.
Hydrant został ustawiony w poniedziałek w pobliżu bramki. "W tej chwili oczywiście wszyscy umywają ręce i nikt nie chce się tym zająć. Boisko co roku służyło kilku amatorskim drużynom, ale to dla władz gminy nie ma znaczenia. Przecież młodzież na wsi ma tyle innych rozrywek, że boisko jest zupełnie zbędne" - napisał w liście do redakcji pan Robert.
- Jak zobaczyłem ten hydrant, to mnie i sąsiadów zamurowało. Nie mam pojęcia, kto wpadł na taki pomysł, ale to był ktoś zupełnie bez głowy - mówi zdenerwowany Mirosław Latosiński, sołtys wsi Dąbie, który sam lubi pokopać piłkę na tym boisku. Podkreśla, że to jedyny stadion z prawdziwego zdarzenia dla kilku okolicznych wsi. Korzystają z niego także uczniowie pobliskiej szkoły. - To jedyna atrakcja w okolicy. Sami je wybudowaliśmy w czynie społecznym. Nawieźliśmy dobrej ziemi, są porządne bramki, kupiliśmy siatki. Grają drużyny amatorskie z Dąbia, Boczkowic, Rogienic, Zeszówka. Mamy gminną ligę piłkarską i mamy, przepraszam, mieliśmy porządne boisko - mówi zdenerwowany sołtys Latosiński.
Wodociąg w Dąbiu buduje gmina Włoszczowa przy pomocy środków unijnych. Mieszkańcy już interweniowali w sprawie hydrantu. We wtorek na miejsce przyjechał m.in. projektant i zastępca burmistrza Włoszczowy. - Projektant zarzekał się, że hydrant musi zostać, bo inaczej Unia nie da pieniędzy. W dodatku tu musi być strefa ochronna ujęcia wody i nie wiadomo, czy nam połowy boiska nie zajmą - martwi się sołtys Latosiński.
Stanisław Klapa, zastępca burmistrza Włoszczowy, twierdzi, że wszystko jest w porządku, bo wcześniej nikt nie protestował przeciwko budowie wodociągu w tym miejscu. - Były przecież wyłożone dokumenty do wglądu - podkreśla. Pytamy, czy wiedział, że w tym miejscu jest jedyne boisko dla kilku wsi. - Nie przesadzajmy. To najwyżej boisko dla dwóch wsi, a i tak w praktyce bardzo rzadko tam grają. To przecież teren gminny - odpowiada Klapa.
Dodaje, że hydrant musi zostać w tym miejscu. - Nie możemy zmieniać dokumentacji, bo to inwestycja unijna i moglibyśmy stracić z tego powodu grube miliony - uzasadnia Klapa. Co się więc stanie z hydrantem? - Zostanie, ale przerobimy go w ciągu dwóch tygodni. Zawór będzie pod ziemią i na powierzchni zostanie tylko niewielka metalowa zasłona - zapewnia Klapa.
- Zobaczymy, jak to będzie. Ale tak na pewno zostać nie może - podkreśla sołtys Latosiński. |