Dwa kaczory budują IV Rzeczpospolitą. Pomagają im w tym Indor od paliwa rolniczego i Bocian od becikowego. To wcale nie Orwellowska historia, ale bajka powstała na zamówienie sympatyków braci Kaczyńskich
Byliśmy już rządzeni przez barana, żywo przypominającego prezydenta Lecha Wałęsę i świnię podobną do Aleksandra Kwaśniewskiego. Teraz będzie nam przewodził "Kaczor Doskonały" - pisze w swojej baśni Cezary Piotr Tarkowski, autor kilku bajek i opowiadań dla dzieci.
Książeczkę "Jak to było na wyborach (Baśń o sępach i kaczorach)" wydał Polski Ruch Uwłaszczeniowy, który w ostatnich wyborach prezydenckich poparł Lecha Kaczyńskiego. Już wkrótce 100 tys. egzemplarzy trafi do księgarń w całym kraju.
"W kraju między Karpatami, a Bałtyku wód toniami/ Między Bugu nurtem modrym, a doliną sinej Odry,/ Gdzieś na północ od Radzynia - zaściankowa leży gmina" - to miejsce, w którym dzieje się cała opowiedziana na 37 stronach historia. Historia o skołowanej, umęczonej, wiecznie głodnej zwierzynie, głównie drobiu. Pełne brzuchy mają jedynie świnie. Ratunkiem są kaczory. A te "wkurzone" złą sytuacją, idą do wyborów. Jeden to profesor, który paragrafami ściga łotrów, drugiemu nawet "Lis nie podskoczy". Jednak do walki o przywództwo nad zwierzyną staje także Grzechotnik, który swój sztab wyborczy ma w McDonaldzie. "Mając w dziobach moc obłudy, gościom daje wszem... fast foody" - to jego krótka charakterystyka. W sukurs kaczorom przychodzą Indor z biało-czerwonymi koralami u szyi, Bocian od becikowego i Żuraw z Rydzykowa. Niechlubną przeszłość węża ujawnia wierny kaczorom Bulterier. W efekcie kaczor-profesor wygrywa wybory. Bajka kończy się telegramem od Lecha A. Kaczora Pierwszego: "Najważniejsza ta rzecz - kacza/ dla Ojczyzny mądra praca...".
- To bajka dla dzieci i dorosłych. Skąd wziął się pomysł, to tajemnica wojskowa - mówi Jan G. Grudniewski, przewodniczący Polskiego Ruchu Uwłaszczeniowego, jednocześnie naczelny dowódca Polskich Drużyn Strzeleckich. Grudniewski to były wojskowy, który w 2002 r. stanął w obronie płk. Ryszarda Chwastka, wydalonego z armii za to, że nie chciał się podporządkować ministrowi obrony narodowej.
- Ta bajka żywo przypomina "Folwark zwierzęcy" George'a Orwella, w którym cztery nogi były dobre, a dwie - złe. Tutaj wszystko, co kojarzy się z drobiem, jest dobre. Myślę, że bajka braci Kaczyńskich skończy się podobnie jak "Folwark...". Źle budowany wiatrak runie - ocenia poseł Bronisław Komorowski z PO.
Zachwycony bajką nie jest też do końca PiS. - Poziom nie jest zbyt wysoki. Twórczość ta przedstawia raczej quasi-literackie aspiracje autora. Jednak wszystko mieści się w kategoriach dobrego smaku - uważa Artur Soboń, rzecznik lubelskiego PiS.
|