Australijczyk, który oskarżył firmę piwowarską o spowodowanie trwałego urazu na skutek otwierania butelki z piwem przegrał proces.
Do wypadku doszło w ekskluzywnej dzielnicy Sydney.
Po partii tenisa Louis Miller udał się do klubowego baru, gdzie został poproszony przez kobietę o otworzenie butelki z piwem. Jak zeznał mężczyzna w trakcie procesu, jedną ręką złapał butelkę a drugą odkręcił kapsel.
To spowodowało natychmiastowy i bardzo silny ból w nadgarstku. Tak silny, że amator tenisa aż wrzasnął.
Louis Miller pojawił się w sądzie z obandażowanym nadgarstkiem. Jego adwokaci twierdzą, że nigdy nie odzyskał całkowitej sprawności w uszkodzonej ręce.
Sędzia Geoffrey Graham uznał, że do wypadku mogło rzeczywiście dojść w trakcie otwierania piwa, ale stwierdził, że mężczyzna mógł nadwerężyć nadgarstek nadmiernie go wyginając. Dodał także, że mężczyzna mógł użyć otwieracza do piwa albo pójść po inną butelkę.
Obarczył także mężczyznę kosztami procesowymi.
Dziennik "Telegraph" pogratulował sędziemu decyzji. Jednocześnie zgryźliwie skomentował proces, jeden z wielu wytoczonych ostatnio w kraju, w którym mnożą się oskarżenia o niedopatrzenie i sprawy o odpowiedzialność cywilną, pytając retorycznie swoich czytelników: "ile lekcji musi wziąć przeciętny Australijczyk żeby nauczyć się otwierać butelkę piwa?" |