Kościół chce zachęcić wiernych żyjących na "kocią łapę" do legalizacji związków. Jak? Na przykład zwalniając ich z opłat "co łaska" za udzielenie ślubu.

Pani Renata wyszła za mąż pięć lat temu. Związek zawarła jedynie przed urzędnikiem stanu cywilnego. Ślubu kościelnego do dziś nie wzięła. - Od księdza usłyszeliśmy, że musimy wnieść opłatę "co łaska", czyli 750 złotych. Dlatego zrezygnowaliśmy - mówi radomianka.
Takich rodzin, które żyją albo w nieformalnym związku, albo mają jedynie ślub cywilny, jest coraz więcej. W skali kraju socjologowie szacują, że jest ich ok. 250 tys., co oznacza, że co 15 para nie zdecydowała się na zawarcie związku małżeńskiego. Dlatego też ks. Edward Poniewierski, proboszcz parafii katedralnej w Radomiu, wpadł na pomysł, jak zachęcić wiernych do legalizacji związków - ogłosił podczas niedzielnej mszy, że jest gotów udzielać ślubów bez przyjmowania zwyczajowej opłaty "co łaska", która akurat w przypadku radomskiej katedry sięga nawet tysiąca złotych. Rezygnuje z opłat, mimo że jak poinformował wiernych, zarówno on, jak i wikarzy i tak będą musieli odprowadzić do urzędu skarbowego podatek.
- W kwietniu nasza diecezja będzie przeżywać peregrynację kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. To będzie przede wszystkim święto rodzin i chciałbym, aby nasi parafianie byli przygotowani na godne przyjęcie obrazu. Taka okazja może być dobrą motywacją do zawarcia sakramentu małżeństwa - wyjaśnia motywy swojej decyzji proboszcz Poniewierski. Oczekuje, że propozycja darmowych ślubów skusi właśnie tych, którzy ze względów finansowych nie zdecydowali się stanąć na ślubnym kobiercu.
Pomysł pochwala kanclerz kurii diecezjalnej ks. Sławomir Fundowicz, a także proboszcz parafii Matki Bożej Miłosierdzia ks. Stanios. - To bardzo dobry pomysł, spodziewam się, że sporo osób na niego odpowie. Sam się zastanawiam nad wprowadzeniem go w życie w mojej parafii, bo skoro można w ten sposób zmobilizować parafian do uregulowania spraw wiary, to warto - mówi ks. Stanios. |