Ich historia zaczęła się jak bajka. Trzy lata temu znany w całym kraju królewicz Michał poprosił o rękę tańczącą na jego dworze baletnicę Martę. Kilka miesięcy po tym, jak mu ją oddała, za kołem polarnym odbył się ślub, który w zamian za relację na wyłączność opłacił jeden z największych w królestwie dzienników.

W międzyczasie małżonkowie wydali na świat owoce swojej miłości - książęta Xawier i Fabienne. Pewnego dnia królowa, której życie upływało na towarzyszeniu mężowi na audiencjach, zdradziła mu, że marzy, by móc wrócić do baletu. Rozbawiony pomysłem król zgodził się i zamówił dla niej u Katarzyny, nadwornej czarodziejki, baletki, które sprawiły, że imię królowej stało się popularne w całym królestwie. I wszyscy żyliby długo i szczęśliwie, gdyby nie... No właśnie - gdyby to była bajka.
Jednak Michał Wiśniewski - królewicz, Mandaryna Marta Wiśniewska - królowa i Katarzyna Kanclerz - nadworna czarodziejka nie są już postaciami z bajki. Jeśli nawet w niej jakiś czas byli, ta definitywnie skończyła się w poniedziałek, kiedy do kiosków trafiła "Gala". W opublikowanym w niej wywiadzie Wiśniewski wytoczył wojnę swojej żonie i szefowej marketingu firmy płytowej Universal Music Polska Katarzynie Kanclerz. Dbająca o interesy Mandaryny Kanclerz pracowała w przeszłości m.in. na sukces zespołu Ich Troje.
Mimo to Wiśniewski nie zostawił na niej suchej nitki. - Jednego tylko nie zrobiłem. Nie poderżnąłem gardła Kasi Kanclerz. Oczywiście w cudzysłowie - mówi.
Za co? Wiśniewski jest przekonany, że to właśnie Kanclerz odpowiada za zniszczenie jego małżeństwa i odejście Marty.
Katarzyna Kanclerz na zarzuty i groźby nie szuka długo odpowiedzi. - Trudno mi się odnieść do słów człowieka, który jest alkoholikiem, a także, o czym dowiaduję się z wywiadu, zażywa środki psychotropowe. Jak można w publicznym medium, trzymając na kolanach własne dzieci, mówić o poderżnięciu komuś gardła...
W wywiadzie piosenkarz twierdzi, że Marta coraz bardziej ogranicza mu kontakt z dziećmi. Dowód? Podczas świąt spędził z nimi tylko dwie godziny. Na sąsiedniej stronie duże zdjęcie - uśmiechnięty ojciec z dziećmi. Ale jak twierdzi, święta spędził sam jak palec, a raczej... Dwa palce. Samotność dzieliła z nim jego nowa dziewczyna Ania Świątczak, od dwóch lat wokalistka Ich Troje. Z nią postanowił zbudować życie od początku. I stawia żądania. - Chcę być ojcem moich dzieci w pełnym tego słowa znaczeniu - mówi twardo. - Chcę je kłaść spać, być przy kąpieli.
By to uzyskać nie boi się żadnej ceny. - Żadnej żonie już płyty nie wydam - kończy rozmowę.
Mandaryna nie doczytała ostatniego zdania wywiadu. Zbyt dotknęły ją wcześniejsze. I zdziwiły. Jak to, że odmawia Michałowi spotkania z dziećmi. - Prosiłam go wiele razy, by przyjechał się z nimi spotkać - wyznaje. Jednak Michał nie zgadza się na odwiedziny u dzieci, gdzie mógłby się z nimi bawić i usypiać je. Tak samo jak na spędzanie z nimi całego dnia i odwożenie na noc. On chce je zabierać do siebie co drugi tydzień na cztery do siedmiu dni, choć psycholog dziecięcy, którego wcześniej odwiedzili Wiśniewscy, nie pozostawił wątpliwości: żądany przez Michała wariant jest nie do przyjęcia. Szczególnie dla tak małych dzieci.
- Potrzebują poczucia bezpieczeństwa, które daje im jedno określone miejsce - powtarza słowa psychologa Marta. Jak mówi, łudziła się, że uda się im spędzić Wigilię przy jednym stole. Jak dawniej...
- Powiedział, że jego noga nie stanie w moim domu - wspomina wigilijną rozmowę Mandaryna. Nie chcąc, by spędził święta bez dzieci, poprosiła ojca, by zawiózł je do Magdalenki. Jednak Michał pożegnał się z nimi po dwóch godzinach. Potwierdza to ojciec Marty.
- Nie potrafię zrozumieć, dlaczego Michał kłamie - mówi piosenkarka.
Dziś nie chce rozpamiętywać tragicznych momentów. Mówi, że nie rozumie, czemu Michał przedstawia mediom przeinaczone fakty z ich prywatnego życia, które dotąd chronił jak skarb. Teraz jest głową rodziny, która ciężko pracuje na utrzymanie siebie i dzieci. - Od czterech miesięcy Michał nie dał na ich utrzymanie nawet złotówki - twierdzi Mandaryna.
Marta boi się, że Michał będzie chciał wygrać walkę o dzieci, bo przegrywać nie potrafi: - Nawet w grze w karty trzeba mu dawać fory, bo inaczej wpada we wściekłość. Wie, co zmieniło miłość męża w nienawiść.
- Powtarzał, że w naszym domu może być tylko jedna gwiazda! - wspomina Mandaryna. - Kiedy zignorowałam jego ostrzeżenia, którymi chciał mnie nakłonić do zejścia ze sceny, postanowił mi udowodnić, że starcie mnie na pył to dla niego kwestia chwili.
Podobnie uważa Katarzyna Kanclerz, która do tej pory ukrywała grzechy gwiazdora. Po lekturze poniedziałkowego wywiadu odpowiada stanowczo: - To Michał przed festiwalem w Sopocie szantażował Martę nagraniem, na którym zarejestrował fragment jej nieudanej próby! Miał nadzieję, że to skutecznie nastraszy Martę i nakłoni ją do posłuszeństwa.
Kanclerz przechowuje maila, którego pewnego lipcowego dnia przysłał jej Michał Wiśniewski. - Znalazłam w nim specjalnie zmontowany teledysk z podłożonym wokalem Marty i komentarzem Wiśniewskiego, który zwracał uwagę firmie Universal na brak talentu własnej żony.
To był ten plik, który potem krążył po internecie, obnażając wpadki wokalne Mandaryny.
Wtedy Marta zrozumiała, że jej mąż nie cofnie się już przed niczym, przeżyła szok. |