Ma być niski i rozłożysty, jak szlachecka siedziba, z kolumienkami od frontu. Chodzi o... publiczny szalet, który, za 650 tys. zł ma być gotowy w pierwszej połowie przyszłego roku w Częstochowie.

Miasto chce na niego wydać 650 tys. zł. Prace prowadzono już w tym roku za 273 tys. zł. Jutro radni, rozdzielając przyszłoroczne miejskie pieniądze, zadecydują, czy znajdzie się w miejskiej kasie jeszcze 377 tys.
- Obecny szalet ma minimum 50 lat - tłumaczy potrzebę inwestycji Tomasz Kucharski z biura prasowego UM. - Budynek jest brzydki i zniszczony, nie spełnia żadnych norm, a na pewno estetycznych oczekiwań turystów i pielgrzymów.
Pomysł przebudowy miejskiego szaletu krąży po magistracie już od dawna. W 2000 roku, za lewicowych rządów, był projekt dostosowania przybytku do europejskich standardów. Miało to kosztować 552 tys. zł, ale w końcu urzędnicy uznali, że to przesada.
Szalet za 650 tys. będzie mieć poszerzone wejście, nowy przedsionek z podcieniem, wymienione okna i drzwi, a przede wszystkim nowe instalacje i własne źródło ciepła oraz ciepłej wody. Ma mieć też o 10 m większą niż dotąd powierzchnię.
W części dla pań znajdować się będzie: 7 umywalek, 2 baseniki do mycia nóg, natrysk, 8 kabin w.c., pomieszczenie dla niepełnosprawnych z w.c., umywalką, natryskiem i blatem do przewijania niemowląt.
Dla panów szykowanych jest m.in.: 5 umywalek z gniazdami do golarek, 3 baseniki do mycia nóg, 8 kabin w.c., natrysk i pomieszczenie dla niepełnosprawnych, a w nim w.c., umywalka i natrysk.
Wszystko ma być gotowe w pierwszej połowie przyszłego roku, czyli przed szczytem pielgrzymkowym. |