Pewien 44 letni mieszkaniec stanu Pensylwania w USA postanowił upozorować swoją śmierć, aby przestraszyć swoją żonę. Teraz odpokutuje swój żart w więzieniu.
Jeffrey Barber, nasz żartowniś, położył się na podłodze, oblał ketchupem i rzucił obok siebie pistolet. Gdy jego żona to zobaczyła od razu zadzwoniła na policję. Mundurowi zjawili się po kilku minutach i stwierdzili (co raczej nie było trudne :) ), że Jeffrey jednak żyje. Pech trafił, że policjanci byli wyjątkowo skrupulatni i odkryli, że Baber nie ma pozwolenia na broń. Oprócz tegoż pistoletu w jego domu znaleziono jeszcze kilka innych pistoletów i kilkanaście paczek nabojów.
Teraz Jeffrey będzie miał sporo wolnego czasu na przemyślenie swojego żartu i może da do myślenia tam, którzy planują podobne numery na Prima Aprilis ;)
|